Świat rzeczywisty a literatura

Czy można mieć pretensje do literatury, że fałszuje świat? Naiwny student czytając Dostojewskiego, Turgieniewa, Gogola wierzy, że jest gdzieś ten lepszy świat, choć tak naprawdę autorzy nie pozostawiają mu żadnych złudzeń. Naiwny student wierzy, że te książki tworzą lepszy świat, którego co prawda nie ma na wyciągnięcie dłoni, ale on dobrze wie, że ów lepszy świat istnieje gdzieś dalej, dalej od prowincjonalnego miasta, nawet nie w jakichś metropoliach, ale gdziekolwiek indziej, tylko nie tu, bo świat nie może być taki zły wszędzie. Gdzieś są lepsi ludzie, lepsze miejsca.

Student wyczytuje z książek to, co chce wyczytać, wbrew wszystkim i wszystkiemu. Czyta je całym sobą, chłonie każdym swoim nerwem, każdą swoją cząstką. Dopiero teraz, 8 lat po studiach, nabrawszy dystansu do wszystkiego jest w stanie wyraziście dostrzec całą swoją łatwowierność i nabożność w stosunku do literatury. Cóż z tego, że prawdziwość świata wyłożył Dostojewski w jego ulubionym “Idiocie” czy “Białych nocach”, skro on i tak czytał je na opak, tak aby się łudzić i pielęgnować świat wyobrażony, świat, którego nie ma, i przecież tak naprawdę autor go nie zwodził, nie dawał złudzeń. Dopiero dziś zaczyna rozumieć, że – jakby paradoksalnie to nie brzmiało – ten cały zawiły świat przedstawiony nadziei jednak nie odbiera, a wręcz przeciwnie, on ją z czytelnika wydobywa, ale wymaga od niego przede wszystkim pełnej, bolesnej, posuniętej do granic wytrzymałości świadomości Rzeczywistości. Jakby chciał powiedzieć – nie trać nadziei, ale nie miej też złudzeń, bo jeśli będziesz miał złudzenia stracisz i nadzieję. Świat własny, wymyślony, wymarzony, wyidealizowany nie istnieje, nie szukaj go w książkach, ucz się z nich prawdy aż do bólu, ale nie trać wiary i nadziei. Niekończąca się łatwowierność doprowadzi cię do obłędu i odbierze wszystko.

Cóż z tego, że Turgieniew w “Pierwszej miłości” przedstawił obraz młodej, pięknej i szlachetnej kobiety kochającej mężczyznę – ojca bohatera powieści – który w jednej z opisanych scen (podejrzanej przez młodego bohatera) uderza ją po rękach szpicrutą, a ta go kocha jeszcze mocniej. To przecież patologia, owszem w jakiejś części świat istniejący i prawdziwy, ale przecież nie wyczerpujący całej złożoności rzeczywistości. Cóż z tego, że naiwny student zetknął się z podobnym obrazem miłości wiele razy, to przecież nie może być regułą. Ale ta tajemnica miłości jest wciąż – już nie dla studenta – prawdziwą tajemnicą i zagadką.

Napisz komentarz