Mam wolną chwilę, więc oglądam w TVN24 wywiad z Andrzejem Celińskim poświęcony niemal w całości Lechowi Wałęsie i rozważaniom wokół lustracji, prawdy i wiedzy. Andrzeja Celińskiego cenię jako polityka, nie wyczuwam w nim koniunkturalności, braku ideowości czy uczciwości, wręcz odwrotnie wydaje mi się być politykiem głęboko przekonanym do głoszonych idei, zawsze starającym się zachowywać przyzwoicie, szczerym i konsekwentnym, słowem gatunek na wymarciu w życiu publicznym.
To jednak, że jakiegoś polityka szanuję nie musi oznaczać, że zawsze i we wszystkim się z nim zgadzam.
Nie mogę zrozumieć, jak Celińskiego może nie boleć to, że Lesław Maleszka – który swego czasu w Warszawie korzystał z gościnności Andrzeja Celińskiego – okazał się być agentem, zupełnie świadomym, czerpiącym ze współpracy wymierne korzyści, a nawet satysfakcję. Celińskiemu cierpienie miało sprawiać tylko to, że posiadł o tym wiedzę, wiedzę w jego przekonaniu zbędną, która do niczego nie jest mu potrzebna, wiedzę, bez której żyłoby mu się dużo lepiej.
Wielce możliwe, że bez świadomości krzywd wyrządzanych nam przez bliźnich żyłoby się nam lepiej i łatwiej, choć z drugiej strony, są ludzie, do których sam się zaliczam, tak skonstruowani psychicznie, że chcą wiedzieć czy mogą polegać na ludziach podających się za ich przyjaciół.
Nie wątpię w to, że Celińskiemu jest trudno żyć ze świadomością zdrady osoby w pewnym sensie bliskiej, ale to nie może być argumentem przeciw lustracji. Nie chcę tu wchodzić w rozważania dotyczące sensu i celowości lustracji, bo musiałbym pisać esej, ale moja intuicja podpowiada mi, że budowanie relacji międzyludzkich na tak głębokim fałszu, kiedy to donosiciel podaje się za przyjaciela, jest nie do przyjęcia.
Nie mogę się także zgodzić z twierdzeniem Andrzeja Celińskiego, jakoby to nie człowiek był zły, tylko system, w którym żyje, zmuszał go do złego postępowania, tj. system polityczno – społeczny ma stwarzać takie ramy, w których budzą się w człowieku złe instynkty, niskie motywy i pobudki. Słowem, to system zmusza człowieka do donosów, do szkodzenia innym, do torturowania bliźnich, mordowania. Zatem ci wszyscy gorliwi kaci Hitlera, mieliby być dobrymi ludźmi, których garstka degeneratów, psychopatów w rodzaju Hitlera “zachęciła” do zbrodni, stworzyła warunki, w których ci biedni, dobrzy ludzie postępować inaczej nie mogli.
Zastanawia mnie tylko, jak to możliwe, że w okresie 8 lat mojej pracy spotykałem się z donosami, pomówieniami, oszczerstwami, zawiściami, bezinteresowną (tak, właśnie bezinteresowną, a nie będącą efektem wyścigu szczurów, niezdrowej rywlizacji) chęcią szkodzenia innym. I nie miało to wcale miejsca w korporacjach, lecz w instytucjach powołanych do niesienia pomocy innym ludziom. Przecież nie żyjemy w państwie totalitarnym, które “zmusza” kogokolwiek do takich zachowań, to się dzieje w podobno demokratycznym państwie prawa, gwarantującym każdej jednostce szeroki zakres wolności. Można powiedzieć, że takie zachowania mogą być uwarunkowane strukturą danej firmy, organizacji, ale skro tak, to każda struktura będzie stwarzała człowiekowi ramy do złego postępowania. Wszędzie tam gdzie są skupiska ludzkie wcześniej czy później pojawią się złe namiętności, złe instynkty i podłe motywacje.
Człowiek nie jest z natury ani dobry, ani zły. Możemy mówić jedynie o konkretnym człowieku, a nie o człowieku abstrakcyjnym, a człowiek konkretny może być albo dobry, albo zły, albo któryś z tych elementów może w nim dominować, nie istnieje natura ludzka wspólna dla wszystkich, tak podpowiadałoby mi przynajmniej moje doświadczenie i obserwacja ludzi.
Dlatego też bez względu na to czy żyjemy w państwie totalitarnym czy demokratycznym, bez względu na to, w jakich strukturach byśmy nie funkcjonowali, u jednych wyjdą na jaw złe instynkty, u innych dobre. Czy w nazistowskich Niemczech wszyscy byli zbrodniarzami? Czy w państwach komunistycznych wszyscy byli współpracownikami służb specjalnych? Oczywiście, że nie. zatem to nie wina struktur, lecz skomplikowanej struktury jednostki rozpatrywanej całkowicie indywidualnie, zawsze konkretnie. Czas już odłożyć do lamusa oświeceniowe bajki o człowieku dobrym ze swej natury, zepsutym przez społeczeństwo, o szlachetnych dzikusach i tym podobne. Społeczeństwo może uczynić człowieka i złym i dobrym.
Inwestycje » Blog Archive » Piątkowy poranek z Andrzejem Celińskim powiedział
marzec 30, 2009 @ 8:22 am
[...] Original post by opiekun ogrodów [...]