Więzi społeczne?

Czytam najnowszy numer “Więzi” poświęcony problemowi istnienia więzi międzyludzkich, więzi między człowiekiem i Bogiem, i przypomina mi się zdarzenie sprzed kilku dni, którego byłem świadkiem.

Dosyć często ostatnimi czasy zdarza mi się spotykać z pewnymi znajomymi, których uważam za ludzi inteligentnych, wykształconych i dowcipnych. Jedna z koleżanek z tego grona przyznała się nam, że zna właścicieli knajpy, w której siedzimy, i że całkiem niedawno rozmawiała z nimi na temat braku solidnego menu, a zwłaszcza dań głównych w nim, oraz napomknęła im o zanadto wysokich cenach. W pewnym momencie do rozmowy włączył się kolega, który zasugerował, by koleżanka zachęciła swoich znajomych do zmiany pracujących tu dwóch barmanek, ponieważ te mu nie odpowiadają. Z początku myślałem, że żartuje, że nie mówi tego zupełnie serio, ale się myliłem, powiedział to całkiem poważnie. Towarzyszył temu wybuch śmiechu owej znajomej – jak po dobrym, udanym żarcie – która następnie zaczęła nas po kolei pytać, co sądzimy o barmankach. Byliśmy w tej knajpie zaledwie dwa razy. Barmanki nie są wylewne, ale nie są też opryskliwe, niemiłe czy niekulturalne. Młode dziewczyny, które mogą być co najwyżej studentkami, dopiero się uczą, niedawno rozpoczęły pracę, bo knajpa została otwarta około miesiąca temu. Mam raczej wrażenie, że są zestresowane, niepewne siebie, nieco lękliwe, i wcale mnie to nie dziwi, chcą wypaść dobrze, a im bardziej się starają tym gorzej im może wychodzi – któż z nas tego nie doświadczył? Ostatnio już próbowały się uśmiechać, miło odpowiedziały na nasze “dobranoc”. Nie byłem w stanie pojąć okrucieństwa swoich znajomych. Nie wiem co prawda czy sugestia kolegi wywrze wpływ na naszą wspólną znajomą i czy ta rzeczywiście będzie usiłowała przekonać właścicieli, by zwolnili barmanki. Mam nadzieję, że do tego jednak nie dojdzie. Przeraża mnie lekkość z jaką te słowa zostały wypowiedziane, brak zastanowienia nad ewentualnymi konsekwencjami tych słów, brak empatii – nieumiejętność wczucia się w położenie owych dziewczyn, bezinteresowna chęć zaszkodzenia innym przychodząca z taką łatwością. Nie szuka się w takim momencie wszelkich “za” i “przeciw”, nie waży się argumentów, tylko lekką ręką wydaje “wyrok skazujący”. Nie rozumiem, co może być winą tych dziewczyn w oczach mego znajomego.

Marnie wyglądają więzi międzyludzkie w naszym społeczeństwie, i taki też wniosek płynie z lektury najnowszej “Więzi”.

Napisz komentarz